“Nasza przyszłość jest w naszych rękach. Każdy może przecież przysłużyć się społeczeństwu. Jedna osoba – wśród tak wielu na planecie – może się wydawać zbyt mała i nieznacząca, aby mieć istotny wpływ na losy ludzkości, ale to właśnie nasze działania wyznaczają kierunek, w którym zmierza społeczeństwo. Jednym z najskuteczniejszych sposobów radzenia sobie z niszczycielskimi wzorami zachowań jest „kochająca życzliwość”. Wystarczy być świadomym, że 7 miliardów ludzi na świecie tak naprawdę jest jednością. Jeśli zrozumiemy, jak bardzo jesteśmy do siebie podobni, zmniejszą się bariery między nami. Ludzkość jest różnorodna, a ta mnogość wyrasta naturalnie z rozmiarów naszego świata: od wielości języków i sposobów pisania po odmienne normy społeczne i zwyczaje. Gdy jednak przykładamy zbyt dużą wagę do rasy, narodowości, wiary (…) zapominamy o tym, jak bardzo jesteśmy podobni. Wszyscy pragniemy dachu nad głową i jedzenia w brzuchu, poczucia bezpieczeństwa i tego, by nasze dzieci rosły zdrowo i były silne. Kiedy staramy się zachować własną kulturę i tożsamość, musimy pamiętać, że wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi i spróbować wszystkich traktować serdecznie. W poprzednim stuleciu skłonność do siłowego rozwiązywania problemów miała niszczycielską moc i eskalowała konflikty. Jeśli chcemy sprawić, by ten wiek był czasem pokoju, musimy się nauczyć rozwiązywać je poprzez dialog i dyplomację. Ponieważ nasze życia są powiązane, interesy innych są również naszymi interesami. Dlatego uważam, że przyjmowanie postaw dzielących ludzi jest przeciwskuteczne. Zwalczanie destrukcyjnych emocji i praktykowanie miłującej dobroci nie jest czymś, co powinniśmy robić z myślą o następnym życiu, niebie lub nirwanie, ale o tym, jak żyć tu i teraz. Jestem przekonany, że możemy się stać szczęśliwszymi jednostkami, szczęśliwszymi społecznościami i szczęśliwszą ludzkością dzięki życzliwości, jeśli tylko pozwolimy, aby nasze lepsze „ja” zwyciężyło.” (Dalajlama XIV, Wyborcza.pl, Magazyn Świąteczny, 30 grudnia 2017).

Człowiek rozumny, choć jest gatunkiem najbardziej rozwiniętym w procesie ewolucji lub dla części społeczeństwa, gatunkiem stworzonym na podobieństwo Boga, ciągle nie jest w stanie wznieść się ponad pierwotny i zwierzęcy instynkt krwawej, wewnątrzgatunkowej konkurencji. Pomimo tego, że w naszej części świata rozwój cywilizacyjny i technologiczny osiągnął przyzwoity poziom, pomimo zaawansowanej mobilności i dostępności do informacji, wiedzy oraz wniosków, które możemy wyciągać z doświadczeń naszych przodków, ludzie w dalszym ciągu występują przeciw sobie, prowadzą wojny i mordują się.

Co więcej, pomimo krwawych doświadczeń, trwa w najlepsze nieustanna promocja zbiorowego egoizmu, który jak wskazują te doświadczenia, zwykle kończy się wojnami. Bez zająknięcia i zażenowania głośno do niego nakłaniają politycy, publicyści a nawet księża. I chyba tylko brak zdolności do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków sprawia, że ten szkodliwy i niemoralny pogląd wciąż trafia na podatny grunt. Co więcej, w prymitywnych grupach społecznych, zbiorowy egoizm i dbałość wyłącznie o własny interes, stanowi nie tylko standard życiowej postawy, ale stał się wręcz pożądaną i cenioną wartością! 

Zbiorowy egoizm, ograniczony do granic państw narodowych, będący jednocześnie odpowiednikiem indywidualnego egoizmu, to narodowy patriotyzm. To dążenie do wyłącznej korzyści własnego narodu, prowadzące zawsze jak wiemy z historii, do walki pomiędzy ludźmi. W różnej formie: ekonomicznej, politycznej, sportowej, ale przede wszystkim militarnej. Patriotyzm w wykonaniu prawicowych radykałów to krwawa ideologia. Zło w czystej formie. Żadna wartość. Jest to atawistyczna pozostałość pierwotnych postaw, kiedy to przemoc była standardem relacji wewnątrzgatunkowych. Musimy zdać sobie w końcu sprawę, że to narodowy patriotyzm, ze względu na swój egoistyczny charakter, rodzi skrajne idee i konsekwencje w postaci wojen. Że to narodowy patriotyzm jest nieetyczny, sprzeczny z moralnością, a także nie do pogodzenia z chrześcijaństwem. Narodowy patriotyzm i nacjonalizm to jedno wielkie oszustwo, sztucznie podtrzymywane przy życiu.

Jeśli chcemy żyć w świecie bez wojen, jeśli chcemy, aby ludzie przestali wreszcie mordować się o kawałek ziemi, jeśli chcemy, żeby otaczał nas świat wypełniony życzliwością i miłością, ludzie muszą przestać widzieć w przelewaniu krwi za ojczyznę i bohaterstwie wojennym jakąkolwiek wartość. Muszą odrzucić to zło. Muszą zobaczyć prawdę oraz konsekwencje tej ideologii. Bo w rezultacie narodowy patriotyzm w skrajnych sytuacjach jest przyzwoleniem na mordowanie innych na ogromną skalę.

Emma Goldman, którą jako inspirację polecam, pisała dawniej tak:

“Patriotyzm jest przesądem stworzonym sztucznie i podtrzymywanym poprzez sieć kłamstw i oszustw; przesądem okradającym człowieka z poszanowania dla siebie i godności (…) zarozumiałość, arogancja i egotyzm są podstawami patriotyzmu.”

I jeszcze jeden fragment:

“Patriotyzm zakłada, że nasz świat jest podzielony na małe kawałki, każdy otoczony żelaznymi wrotami. Ci, którzy mieli szczęście urodzić się na jakimś szczególnym kawałku, uważają się za lepszych, bardziej szlachetnych, niż istoty zamieszkujące inne kawałki. Jest więc obowiązkiem każdego, żyjącego na tym wybranym kawałku, aby walczyć, zabijać i ginąć próbując narzucić wszystkim innym swoją wyższość. Mieszkańcy innych skrawków rozumują oczywiście w podobny sposób (…)”

Podobnie jak jednostka funkcjonuje w społeczeństwie, naród funkcjonuje wśród innych narodów. Stosując więc analogię zachowań indywidualnych, zastanówmy się, kto z nas odbiera pozytywnie albo uznaje za wartościowych ludzi, którzy w relacjach z otoczeniem zachowują się egoistycznie, myślą tylko o własnym interesie, nieustannie rywalizują z innymi albo są agresywni w stosunku do innych? Czy takie postawy życiowe nazwalibyśmy pozytywnymi?

Tymczasem państwa rządzone przez narodowych radykałów tak właśnie funkcjonuje w międzynarodowej społeczności. Stają się nieprzyjaznymi i egoistycznymi członkami społeczności. I niestety taka stała się właśnie Polska rządzona przez narodowych radykałów z PiSu.

W cywilizowanym świecie pozycję zdobywa się już inną drogą niż poprzez egoizm i wzbudzanie strachu. Rozwój cywilizacyjny podąża w kierunku zupełnie odmiennych wartości w relacjach. Polska może stać się liczącym glosem w polityce międzynarodowej dzięki otwartości, przyjaznemu nastawieniu do innych narodów i działaniu dla wspólnego dobra, a nie tylko swojego. Może stać się dobrym sąsiadem i partnerem, dzięki zaangażowaniu we wspólne inicjatywy. Może angażować się w rozwiązywanie globalnych problemów społecznych i środowiskowych, a nie udawać, że to jej nie dotyczy. Taką tylko drogą można dziś zostać liderem w międzyarodowym towarzystwie, z którym liczą się inne narody, a nie przez wymachiwanie szabelką. Przyjazne nastawienie do innych i tworzenie międzynarodowej wspólnoty to nie jest ani klękanie przed innymi ani działalność na szkodę Polski. Wręcz przeciwnie.

To prawicowi radykałowie pod rządami PiS marginalizują nasz kraj i wyłączają z międzynarodowego towarzystwa, które ze sobą współpracuje. Zdobywanie pozycji społecznej siłą i agresją to zachowanie prymitywne. A PiS prowadzi nas właśnie taką prymitywną drogą. 

Można kochać Polskę, upamiętniać wydarzenia, które ją kształtowały, kibicować polskiej reprezentacji, angażować się w społeczne i obywatelskie inicjatywy, działać lokalnie i być Polką czy Polakiem bez przykładania wagi do narodowości, koloru skóry, wyznawanej religii, kulturowej odrębności, inności i tego co nas dzieli od innych. 

Przeciwieństwem tej atawistycznej konkurencji wewnątrzgatunkowej jest pogląd negujący wszelkie podziały polityczne i terytorialne, zwany kosmopolityzmem (kosmos+miasto+pogląd). To dążenie do politycznej i społecznej jedności świata, wolnego od podziałów terytorialnych i konfliktów, stopionego w jedną szanującą się wzajemnie wspólnotę ogólnoludzką. Kosmopolityzm zbudowany jest z takich wartości jak dobroć, miłość, szacunek dla wszystkich i pokój na świecie. To jest pozytywna wartość, ceniona w rozwiniętych społecznościach.

Człowiek rozumny (homo sapiens) ma 30 tysięcy lat. Pochodzi z Afryki, z której wyruszył w poszukiwaniu dobrych warunków do życia. Wówczas liczebność tej populacji wynosiła około 10 tysięcy osobników. Przez te tysiące lat życia w różnych miejscach Ziemi, w odmiennych warunkach klimatycznych i ekosystemach, dysponując zróżnicowanymi możliwościami i zasobami stanowiącymi o przetrwaniu, człowiek dostosowywał swoje cechy do warunków. Dziś w dobie szeroko zakrojonych badań genetycznych wiemy już, że nawet podziały rasowe nie mają żadnego naukowego uzasadnienia. Genetycznie nie różnimy się od siebie, choć tacy niepodobni jesteśmy. Dla bezpieczeństwa i współdziałania w zdobywaniu pokarmu ludzie zawsze żyli w stadach, dla odróżnienia od innych zwierząt, nazwanych plemionami. Tworzenie i kształtowanie się granic państw narodowych to nie tylko historia łaczących się plemion, tworzących się kultur i języków, ale to przede wszystkim historia wojen. To historia przemocy, gwałtów i wzajemnego zabijania się w celu zdobycia bądź utrzymania kawałka terytorium. Przy 30 tysiącach lat rozwoju ludzkości, państwa narodowe to tylko maleńki etap rozwoju cywilizacyjnego, który niebawem przeminie i będzie czarną kartą historii ludzkości.

Dlatego kosmopolityzm jako dobra i pozytywna wartość i idea, powinien być pielęgnowany i propagowany przez nas wszystkich, którzy mamy świadomość i więcej miłości do bliźnich niż nienawiści. Dla odmiany i w przeciwieństwie do naszych prawych konkurentów, którzy celebrują nienawiść i zło. Kosmopolityzm jest cnotą, której nie wolno nam się wstydzić.

Jako obywatel polski, jestem jednocześnie dumnym i odpowiedzialnym obywatelem świata. I nie noszę w sobie urazów do innych narodów, za to że w przeszłości nasi dziadowie byli wrogami i wzajemnie się mordowali.

Życzliwość i miłość jest naszą bronią w tej z góry wygranej walce o życie. O dalsze życie ludzi na planecie Ziemia. W walce o jedność ludzi w różnorodności kulturowej i społecznej. Dlatego tak ważne jest, aby podstawowe prawa człowieka gwarantowały bezpieczeństwo wszystkim ludziom, żeby obowiązywały wszystkie państwa.

Prawa człowieka nie mogą nie być respektowane na wydzielonych fragmentach Ziemi nazywanych państwami. Muszą być zagwarantowane wszystkim ludziom. Nie może być w żadnym kraju wykluczenia ani żadnego różnicowania czy preferowania, skutkującego brakiem równego traktowania lub równych możliwości, jeżeli podstawą takiego podejścia są uprzedzenia a nie uzasadnione przyczyny. Takie bezzasadne powody to m.in.: rasa, kolor skóry, płeć, wiek, język, stan majątkowy, obywatelstwo, narodowość, wyznanie, pochodzenie etniczne bądź społeczne, względy ekonomiczne, niepełnosprawność, ciąża, przynależność do rdzennej grupy ludności, członkostwo w związku zawodowym, partii politycznej lub posiadanie określonych poglądów politycznych lub innych opinii, a nawet relacje osobiste wynikające z różnic w orientacji seksualnej. Zakaz dyskryminowania z powyższych powodów to fundamentalna zasada praw człowieka, która w Polsce nie jest respektowana. Nie bójmy się manifestować dobrych wartości, a w dyskusji publicznej wyrażać pogardę dla postaw dzielących ludzi i dyskryminujących kogokolwiek. 

Dobre wartości, które dziś powinniśmy manifestować to miłość i pokój oraz szacunek i życzliwość. To jest dobra strona mocy. Dlatego naszym sztandarem jest flaga tęczowa, która symbolizuje otwartość i akceptację różnic między ludźmi. To symbol prawdziwej miłości bez wykluczeń. 

Znaczenie kolorów w tęczowej fladze:

MIŁOŚĆ i POKÓJ

Myśl dobrze, mów dobrze, rób dobrze a będzie dobrze!!! Posłuchaj: